Maria Rey Chazen

autor: Anna Kaszuba-Dębska, 2012

Maria Rey-Chazen vel Rey-Chasin, urodzona 1900 roku, prawdopodobnie w Łodzi. Starsza o trzy lata siostra Georges’a Rosenberga zamieszkującego przed II Wojną Światową w Paryżu, po wojnie pod zmienionym nazwiskiem - Gregory R Marshak.
Pochodzi z rodziny łódzkich przemysłowców włókienników. Zapisy w księdze hipotecznej miasta Łodzi z 1893 roku o nr 1421 dowodzą, że spółka Wyszewiański & Chasin zakupiła parcelę na ulicy Południowej, przemianowanej po II Wojnie Światowej na ulicę Rewolucji 1905 roku. Współakcjonariusz o nazwisku Chasin to z dużą pewnością przodek przyszłej wybitnej pianistki Marii Rey Chazen.
Historia ulicy przy której przemysłowiec zakupił parcelę jest równie ciekawa, jak historia rodziny Chasin. W roku 1905, gdy Maria ma 5 lat, na zbiegu ulic Południowej i Wschodniej toczą się walki na barykadach, które do dnia dzisiejszego upamiętnia tablica wmurowana w narożną kamienicę. Pod numerem 19 na tej samej ulicy widnieje jedyny z tamtych lat, ostatni zachowany w Łodzi napis w języku jidysz. Jest to afisz Łódzkiego Towarzystwa Niesienia Pomocy Chorym Linas Hacholim. Obok pod numerem 18 mieści się od 1902 roku prywatny, mieszczący około 30 osób, dom modlitwy, tak zwana synagoga Józefa Nelkena, zniszczona podczas wojny przez Niemców. To zaledwie sąsiednia parcele tuż obok firmy Wyszewiański & Chasin, gdzie pod numerem 23 jak podaje spis biznesowy z lat 1926/27, a następnie pod numerem 20 jak podaje Księga Adresowa Polski wraz z Gdańskiem dla Handlu, Przemysłu, Rzemiosł i Rolnictwa z 1930 roku, odbywa się Hurtowa Sprzedaż Przędzy.
Firma Wyszewiański & Chasin z biegiem lat rozwija się i posiada odział na ulicy Zielonej 9, dom handlowy na Gdańskiej 40 i Piotrkowskiej 111 oraz firmę Uniopol sprzedająca przędzę i wyroby pochodzenia włókienniczego na Cegielnianej 23 (późniejszej Śródmiejskiej).
Prawdopodobnie pierwsza warszawska wytwórnia mebli lakierowanych na ulicy Nowolipki 9, to też ta sama firma rodzinna. Gazeta Codzienna z 1937 roku Nr 274 podaje: PIERWSZA WARSZAWSKA WYTWÓRNIA MEBLI LAKIEROWANYCH,
SZ. CHASIN, WARSZAWA. NOWOLIPKI 9, TEL. 11-53-52 .Chcąc otrzymać dokładny obraz sytuacji zwróciliśmy się do seniora i pioniera w tej dziedzinie
p. Chasina, Nowolipki 9, który udzielił nam następujących informacji:
Firma nicia, mówi p. Chasin, istnieje od 1893 r., lecz meble lakierowane zacząłem wyrabiać nieco później. Zaznaczam, że w tej dziedzinie jestem pionierem na terenie warszawskim na rynku mebli lakierowanych.
Z pewnością mowa o tej samej firmie czego dowodzi data założenia rok 1893.
Rodzina Chasin znana jest z dobroczynności, Dziennik polityczno -przemyłowy Rozwój z 1900 roku donosi: Zarząd łódzkiego żydowskiego Towarzystwa Dobroczynności ma zaszczyt podać niniejszem do wiadomości, że następujące osoby złożyły ofiary pieniężne na wsparcia dla biednych tkaczy żydowskich, pozostałych bez środków do utrzymania z powodu stagnacji przemysłowej. J. Chasin na ten cel wpłacił 25 rubli.
Mała Maria wraz z bratem, wychowują się zatem w warunkach doskonałych, otoczeni zapewne guwernantkami najwyższych kwalifikacji. Maria może doskonalić swoje pasje muzyczne i umiejętności gry na fortepianie. Zamieszkuje z rodziną mieszkania na ulicach, gdzie zarejestrowane są firmy spółki Chasin, na Południowej, Śródmiejskiej dawnej Cegielnianej. Według spisu abonamentów sieci telefonicznych państwowych i koncesjonowanych z lat 1932/33 wynika, że Chasin Marja zamieszkuje na ulicy Śródmiejskiej 46 pod numerem telefonu 210-39. Ta sama książka telefoniczna podaje, że pod tym adresem mieszka dziennikarz Chasin Dawid. Z kolej Księga Adresowa miasta Łodzi i województwa Łódzkiego z lat 1937-39 podaje inny adres zamieszkania pianistki, jednak już nie Marji Chasin ale Marii Chazen pod adresem - Południowa 76. Pod tym samym adresem, z numerem telefonu 202-74 mieszka doktór Dawid Chasin. Księga adresowa Polski przemysłu, handlu, finansów, szkolnictwa i wolnych zawodów z 1937 roku również podaje w rozdziale Lekarze, Dawida Chasina jako zamieszkałego na ul. Południowej 76. Choć nazwy ulic w latach 30 zmieniły w Łodzi nazwy trzykrotnie to imiona i nazwiska pozostają bez zmian. Ale kim dokładnie jest doktor Chasin dla Marii, nie wiadomo i należy ten wątek dalej zgłębiać.
Maria dorasta i rozwija swą pasję muzyczną, gra i komponuje w Polsce i za granicą. W 1927 roku młoda pianistka koncertuje we francuskim radio. W lutym 1934 roku Une Semaine de Paris donosi o koncercie Orkiestry Poulet w Teatrze Miejskim w Paryżu, wówczas nazwanym imieniem Sary Bernhardt. Szefem orkiestry jest Gustav Gloez, solistką śpiewającą Olga Lynn, solistką akompaniującą na fortepianie pianistka Maria Chasin. W programie koncertu zagrano: 3 symfonię Marcela Labeya, Oberon Webera, Chant et danse de la mort Moussorgskiego oraz Petite Suite Marcela Delannoy. W tym samym roku Maria koncertuje nadal z Orkiestrą Poulet pod kierownictwem Gloeza, w której jest solistką fortepianową wraz z innym polskim wirtuozem Janem Smeterlinem, przyjacielem Szymanowskiego oraz z francuzem Gilem Marchex. Orkiestra gra głównie utwory Marcela Labeya.
Maria koncertuje także w polskim radio - 1 sierpnia 1936 o godzinie 16 odbywa się, jak donosi Goniec Częstochowski , jej recital fortepianowy.
W liście Brunona Schulza do Goerga Pineta, kuzyna Marii, napisanego w celu przetłumaczenia Sklepów cynamonowych i wydania włoskiego, pisze Schulz o swej przyjaciółce jako Dr Chasin, z czego wnioskować można, że posiada ona w roku 1937 tytuł doktora.
Maria ma szerokie kontakty towarzyskie. W Paryżu mieszka jej brat Georges Rosenberg zaangażowany w wojnę domową w Hiszpanii przeciwko frankistom, potem przebywający często w Meksyku, w Mediolanie mieszka kuzyn, publicysta i impresario Georg Pinette. Przyjaźni się z francuskimi pisarzami Romain Rollandem i członkiem francuskiej partii komunistycznej, biografem Stalina - Henrii Barbussem, rzeźbiarzem Naumem Aronsonem, rosyjską malarką Aleksandrą Pregel, jest gościem w domu jej matki i ojczyma Michaiła Tsetlina, gdzie przyjmowani są politycy, pisarze i artyści, tacy jak Leon Baksta, Natalia Gontcharova, Michaił Larionov i Marevna, Diego Rivera, Amadeo Modigliani, Pablo Picasso i Emile Antoine Bourdelle. Ci bywalcy w domu Tsetlinów, dają młodej przyjaciółce Marii Aleksandrze Pregel możliwość wchłaniania współczesnych wpływów malarskich. To właśnie do niej kieruje Schulza Maria Chasin w liście z 1938 roku: Niech Pan zadzwoni do Aleksandry Pregel w imieniu pana Romana Tumarkina, jej wujaszka i mojego przyjaciela, który chwilowo jest tu w Zakopanem i zapyta się, kiedy może ją Pan odwiedzić. Jest to Rosjanka, która dawno już mieszka w Paryżu, malarka (…), bardzo bogata pani o wielkich wpływach i znajomościach potrzebnych Panu milieu.(…) Niech Pan zaraz po przyjeździe do niej zadzwoni (…)poprosi o rade i polecenia do marchandów i galerii. Zna ona wszystkich krytyków…
Chasin poznaje Schulza z wieloma swoimi znajomymi, między innymi z przyjacielem Siegfridem Kraucauerem, niemieckim pisarzem, literaturoznawcą, filmoznawcą, socjologiem zamieszkującym w Paryżu od 1939 do 41 roku, potem w Nowym Jorku. Panowie nawiązują korespondencję listowną.
Maria jest częstym gościem w Zakopanem, gdzie zatrzymuje się na wypoczynek w uroczej Willi Astoria przy ulicy Droga do Białego (obecnie Dom Pracy Twórczej im. Stefana Żeromskiego goszczący najwybitniejsi twórców polskiej literatury). Willa „Astoria”, dysponuje pokojami z balkonami dla około 30 osób. Jest położona w niezwykłym miejscu Zakopanego przy krótkiej, nieprzelotowej, bardzo cichej i urokliwej uliczce, kończącej się na Lesie Białego. Za ogrodzeniem willi płynie Biały Potok. Jest to wspaniałe miejsce zarówno na szlaki prowadzące na górskie szczyty, jak i tatrzańskie doliny. Właśnie tu w Zakopanem podczas jednego z pobytów, zapoznaje w 1935 roku za pośrednictwem Witkacego, Brunona Schulza.
Mieszkająca po wojnie w Nowym Jorku Maria w liście do Jerzego Ficowskiego tak wspomina ich wzajemną relacje : (…) była to intensywna, niezwykła i długotrwała przyjaźń. Gdy listy przestały mu wystarczać, przyjeżdżał do mnie do Łodzi, często bez uprzedzenia, jakby z natchnienia (….) Rozumieliśmy się we wszystkim, co było niewidzialnym, nieodczuwalnym dla innych (….) Miałam dużo listów od niego, które zakopałam w ogródku domu przed wyjazdem z Polski. To było na Alei Kościuszki 46 w Łodzi. Miałam też dużo rysunków, jedną grafikę jego podarowałam w Zakopanem słynnemu pianiście Egonowi Petrii, który był nią zupełnie oczarowany (…) Listy Schulza zakopane zostały w ogródku przed moim wyjazdem do Warszawy, tzn. parę miesięcy po wybuchu wojny (…) Zakopałam je na pewno w naczyniu szklanym lub metalowym - w ogródku naprzeciwko okna, gdzie mieszkał stróż (…) Ze względu na ich treść warto by je było odnaleźć. Wydaje mi się to teraz dziwne, że podświadomie zależało mi wtedy na uratowaniu tych właśnie listów, bo jednocześnie zakopując listy Bruna, spaliłam listy bliskich mi francuskich przyjaciół – Henrii Barbussa i Romę Rollanda.
Czy niszcząc listy paryskich przyjaciół, paląc je, Maria obawia się czegoś. Dlaczego nie ukrywa ich wraz z listami Brunona Schulza w ogrodzie? Czy niszczy je ze względu na ich polityczne zaangażowanie, tego nie dziś nie wiadomo, ale jedno jest pewne, że oboje Romain Rolland i Henrie Barbusse zaangażowani są w przedwojenna działalność komunistyczną, przychylni idei bolszewizmu i stalinizmu. Może rzucałyby cień podejrzeń na samą pianistkę i dlatego należało je unicestwić na zawsze? Dlaczego inaczej traktuje listy Bruna? Pieczołowicie pakuje je do pojemnika i ukrywa w ziemi z nadzieją, że kiedyś po nie powróci, nie przeczuwając nadchodzącej katastrofy.
Wspomina po latach: (…) było sporo listów intymnych wśród nich, tzn. o stosunku jego do mnie, jako do osoby znanej mu z marzeń i ze snów i nie znanej w rzeczywistości. To co było decydujące w przyjaźni naszej – było zrozumienie rzeczy niezrozumiałych i prawie nie istniejących dla innych. Jednocześnie – tłumaczyliśmy je na wspólny język, jakby muzyczny – słysząc rzeczy niewypowiedziane.
Po latach w liście do Jerzego Ficowskiego, brat Marii Chazen , Gregory R. Marshak tak wspomina relację siostry z drohobyckim pisarzem: (…) Wiem, że miał on dla niej bardzo intensywne uczucie, a nawet admirację, i że pisał do niej, że dawno śnił o istnieniu takich kobiet, jak ona, i że nareszcie ten sen stał się rzeczywistością.